Dawno nie wchodziłam na bloga, zapomniałam o nim. Przypomniał mi o tym e- mail.
Od tego czasu chyba nic się nie wydarzyło, chociaż, gdyby się zastanowić…
Tak, jak dawniej, czuję się samotna, w tej chwili może bardziej niż kiedykolwiek.
Znowu mam zawalony grafik, chociaż wypisałam się już z połowy lekcji dodatkowych, były to, bodajże 13 godzin tygodniowo, chociaż byl okres gdzie miałam >20 godz… Teraz mam zaledwie 9 godzin tygodniowo, nie licząc szkoły oczywiście (34 godz)…
No właśnie…wspomniałam coś o szkole…
Jak o niej wspominam, zastanawiam się nad swoją dalszą drogą.
Chciałabym iść na UE w Poznaniu, ale… Trzeba zdać dodatkowo historię lub geografię…
Geografię mam rozszerzoną, więc [podobno] spokojnie mogłabym ją zdać.
Problem w tym, że ja nie cierpię geografii, a już na pewno ją obleję…
Historię lubię, ale dopiero od tego roku i mam ją podstawową, więc nie sądzę, abym przez tak krótki czas, jaki pozostał mi do matury, nauczyła jej się tak, aby zdać.
A jeśli nie UE, to co?
To nic…
Tylko tam chcę iść.
I co ja mam zrobić?
Dobra, koniec tego rozczulania… kończę. Do następnego razu. Pa.







